
W poniedziałek 9 czerwca do Niemczy przyjechali artyści, którzy do 19 czerwca będą uczestniczyli w plenerze malarskim. Już pierwszego dnia odbyło się w godzinach wieczornych spotkanie z Zastępcą Burmistrza Niemczy Andrzejem Osipowiczem w Baszcie Miejskiej. W Plenerze uczestniczy jedenastu artystów malarzy z Polski, Ukrainy, Białorusi i Niemiec. Inicjatorami organizacji pleneru w Niemczy są: Zastępca Burmistrza Andrzej Osipowicz, Tadeusz Mateusiak, Zdzisław Biernat oraz Zdzisław Połącarz. Zdzisław Połącarz – artysta – malarz to wieloletni uczestnik i organizator wizyt plenerowych w Niemczy. Podobnie jak w latach poprzednich także w tym roku jest Komisarzem Międzynarodowego Pleneru Malarskiego.
Artyści będą malować widoki przedstawiające głównie zabytki naszego miasta. Jak przekazał zastępca Burmistrza, który osobiście opiekuje się grupą, celem pleneru jest rozsławienie Niemczy jako miasta zabytkowego, miasta na grodzie. W tym celu od rana w drugim dniu pobytu artyści obejrzeli makietę grodu, poznali historię powstania miasta oraz odbyli długi spacer, oglądając najciekawsze miejsca i najbardziej urokliwe jego zakątki. W spotkaniu uczestniczył organizator plenrów malarskich sprzed 2012 roku, były dyrektor NOK Andrzej Kukuła. W trakcie spaceru artyści obejrzeli także pracownię ceramiki Sabiny i Uli Krasnodębskich oraz wystawę w Niemczańskim Ośrodku Kultury prezentującą m.in.: obrazy z plenerów malarskich sprzed roku 2012.
Poniżej zdjęcia oraz relacja artystki Zofii Trzepióry.
Spacerkiem po Niemczy
Wchodzę w osobistą relację z Niemczą, miejscem, które spogląda na mnie z lekkim dystansem.
Podążam śladami dawnej epoki. Usytuowany na skale trójczłonowy gród średniowieczny zaczyna się za Basztą. Spacer rozpoczyna się przy kościele parafialnym usytuowanym w miejscu dawnego grodu południowego. Makieta Grodu Niemczy doskonale obrazuje usytuowanie obecnego miasta. Niegdyś południowy i środkowy gród stanowiły podgrodzia, obecnie jest to Rynek.
O historii grodu, bardzo obrazowo opowiada nam pani Renata, a w szczególności o jego walorach obronnych.
Przemieszczamy się wzdłuż Rynku. W Ośrodku Kultury spotykamy namacalne ślady przeszłości m.in.: zabytkowy witraż, kamienną tarczę zegara wieżowego ze spalonego ratusza oraz repliki dzwonów – godzinowego i kwadransowego.
Oglądamy też galerię obrazów z dawnych plenerów. Wstępujemy do pracowni ceramiki by podziwiać powstałe w niej dzieła.
Na Rynku uwagę przyciąga jedna z najstarszych kamienic z figurą Rocha, wkomponowaną w jej fasadę.
Także ciekawie prezentuje się fontanna z wojami usytuowana przed budynkiem z czerwonej cegły glazurowanej – będącym siedzibą władz miasta.
Poruszamy się w kierunku bramy północnej, by podziwiać jej malowniczą urodę.
Miasto w letnim letargu. Uliczki spoglądają na nas oczami mieszkańców, strzegącymi swoich tajemnic.
Przedpołudniowa cisza pozwala rozbieganym myślom odetchnąć, zwolnić, wygładzić się.
Skręcamy Aleją Podmiejską z wiekowymi murami, jakże niewspółmierną z jej nazwą.
Malutkie kamieniczki z okiennicami, balkonikami, a w miniaturowych podwórkach sznurki prania trzepoczące na wietrze.
Dumny zamek, a właściwie jego fragmenty wyłaniają się z bujnej zieleni, pozwalając słońcu na delikatną pieszczotę.
Nowi właściciele czuwają, aby zamek zachował swój niepowtarzalny charakter. Patrząc na wiekowe budowle zatrzymujemy wzrok na codzienności, gdzie życie powoli się toczy.
Schodzimy ponownie w kierunku Rynku.
Bramy kamienic stoją otworem, zapraszając w swoje urocze wnętrza.
Rynek po rewitalizacji nieco odnowiony. Nadal wiele kamienic odartych ze swoich szat płacze tynkiem, jeszcze nie okrzepłych od wspomnień.
W przepastnych piwnicach tańczy echo zamierzchłej przeszłości. Miasto nie poddaje się zmieniającym prądom, stawiając opór współczesności, dlatego ma swój klimat.
Słoneczne popołudnie zachęca do spacerów.
Ruszam wolnym krokiem prowadzona intuicją, która narzuca mu kierunek. Chłonę wyjątkowy krajobraz. Doceniam ciszę i spokój tego magicznego miejsca. Zastane tutaj życie bez pośpiechu i nerwowości toczy się utartym rytmem mieszkańców.
Przystaję ponownie na Rynku, by na chwilę nasycić się panującą tu atmosferą. Patrzę na architekturę, wobec której nie mogę być obojętna i która doskonale wpisuje się w klimat tego miasteczka.
Chłonę skrawki codzienności, by zapamiętać chwile i nasycić się nimi. Nasiąkam powoli tym, co mnie tutaj otacza, czuję wyjątkowość tego miejsca, które tak wiele ma do zaoferowania.
Czerwone dachówki mienią się w blasku słonecznego dnia.
Schodkami stromymi w dół kieruję się za mury do ulicy Przedszkolnej, gdzie szczekanie psów i śpiew ptaków nucą swoją melodię.
Zewsząd otacza mnie soczysta zieleń, zapach kwitnącej lipy, pobudza zmysły powonienia i smaku. Czarny kot przyjaźnie wita mnie przy Fundacji „Polskie Gniazdo”. Liczne krzewy czarnego bzu w pełni rozkwitu otulają zmurszałe pozostałości pokaźnej, ceglanej zabudowy.
Mijam cmentarz z nietuzinkowymi nagrobkami. Moją uwagę przyciąga grobowiec zwieńczony kopułą z rodowymi herbami. We wnętrzu dostrzegam malowidła ścienne o tematyce biblijnej. Przysiadam przy nagrobku, by spojrzeć w oczy pochowanej tu rodzinie. Ulegam nastrojowi tego miejsca. Podążam w dół, by dotrzeć do parkowego stawu.
Mijam ukwiecone ogródki, które robią ferię barw i zapachów. Wychodzę poza ramy swojej codzienności. Czuję, że życie naprawdę ma smak i barwy niekoniecznie szaro-białe. Każdy zakamarek, każda uliczka tego miasta czymś mnie zaskakuje. Przysiadam na ławeczce przy stawie. Wygłodniała kaczka wraz ze swoim dobytkiem prosi o strawę. Głód okazuje się silniejszy od strachu. Ufnie podchodzą, by skorzystać z poczęstunku.
Spotykam spacerujących mieszkańców, rozmawiamy, dzielę się z nimi swoimi wrażeniami.
Kilku wędkarzy pogrążonych w ciszy umościło się nad wodą.
Podążając w kierunku Alei Podmiejskiej tuż przy murach mijam siedzących na ławeczkach smakoszy lokalnych trunków. Witamy się bardzo mile.
Całe to miasto zadziwia mnie swoją wyjątkowością.
To czego doświadczam dzieje się naprawdę.
Zofia Trzepióra-Noga
Niemcza 9-19 czerwca 2025 r.











